1. Sztuka czy kicz
Informatyka jest dziedziną wiedzy służebną wobec innych dziedzin i rozwija się tam i wtedy, gdzie i gdy jest na nią zapotrzebowanie (nadążnie za zapotrzebowaniem). Trudno zatem zaliczać ją do dziedzin nauki jak np. matematykę, z której się wywodzi. Informatyka jest jednocześnie lub na przemian i sztuką i rzemiosłem. Z drugiej strony z informatykami w Polsce jest jak z medycyną - każdy się zna, a jeśli ma komputer to już "leczyć" potrafi. Wychodzi z tego rodzaj znachorstwa najczęściej. Skoro informatyka jest sztuką i rzemiosłem jednocześnie to podlega ustawicznej ocenie odbiorców, czyli: Zależnie od oceny/odbioru artyści i rzemieślnicy dostosowują swoje dzieła do odbiorców zastępując je po prostu kiczem Jeśli kicz staje się tworem akceptowanym z wielu powodów, to kicz będzie się rozwijał nie pozostawiając miejsca dobrej sztuce, czy dobrym wytworom rzemiosła Jeśli dobry artysta lub dobry rzemieślnik nie jest odróżniany od "kicz-makera" to artyzm i rzemiosło wymiera z oczywistych powodów
Jak usiłowałem wywieść w moim referacie w czasie sesji plenarnej Kongresu (treść wystąpienia dostępna jest m.in. na www.SOLIDEX.com.pl/etyka.htm) obecny stan naszej informatyki wynika z historii gwałtownego rozwoju i wszelkich wypaczeń spowodowanych tak szybkością zmian, jak i intratnością ekonomiczną przyciągającą ludzi przypadkowych, często "hochsztaplerów", czy też "kicz-makerów" zainteresowanych bardziej szybkim dorobieniem się, a nie średnio i długoterminowym rozwojem zawodowym czy biznesowym. Nie ma więc informatyka za sobą wielopokoleniowej historii rozwoju, wykształconych metod selekcji, swoich prawdziwych autorytetów. Nie powstały zatem silne środowiska zawodowe jak hutników czy prawników i pewnie długo nie powstaną. Sprzeczność interesów w powstałych organizacjach branżowych i zawodowych nie wpływa praktycznie na poprawę sytuacji (warto zastanowić się przykładowo jak silna sprzeczność występuje np. w PIIiT pomiędzy reprezentantami biznesu informatycznego i telekomunikacyjnego).
Cokolwiek byśmy nie chcieli zrobić (uregulować) w kwestii odpowiedzialności zawodowej zapamiętajmy zatem trzy zasadnicze i raczej dość oczywiste sentencje:
- każde przyzwolenie na wszelką improwizację i dziadostwo spotyka się z natychmiastowym wykorzystaniem przez niewiele mających z zawodem wspólnego
- żadne regulacje i certyfikacje nie pomogą, jeśli nie przywróci się zasad etyki jako podstawy odpowiedzialności każdej z grup zawodowych
- zgodnie z prawem Kopernika gorsza moneta będzie zawsze wypierać lepszą.
Oczywiście tak bardzo i tak szybko jak na to pozwolimy!
By nie prowadzić rozważań zbyt ogólnych wyróżnijmy kategorie odpowiedzialności różnych grup zawodowych i to w kolejności wpływu na stan dziedziny, to jest rozdzielmy odpowiedzialność na:
- zawodową nauczycieli akademickich i naukowców
- zawodową informatyków
- biznesową firm informatycznych
- prawno-gospodarczą państwa
- generalną odbiorców produktów i użytkowników
Skupię się na próbie wskazania, gdzie należy zacząć działać by w pierwszej kolejności zmienić lub raczej zbudować świadomość znaczenia jakości, rzetelności i uczciwości dla odbudowania elementarnych zasad etyki zatraconych niestety przez ostatnie piętnaście lat (a bardziej pięćdziesiąt lat!) nie tylko w społeczności informatycznej. |